wtorek, 22 stycznia 2013

Justin cz.1

To może zaczne od Justina? ;) Troszkę długi jest wiec napisze w częściach :)


Mieszkałam w Londynie dopiero roku. Przeprowadziłam się tu po rozwodzie rodziców. Musiał zostawić moich znajomych, chłopaka i wszystko co miałam w Polsce, ponieważ moja "kochana" rodzicielka dostała tu dobrze płatną pracę. A że sąd przyznał jej opiekę nade mną musiałam z nią wyjechać. Na szczęście udało mi się jakoś zadomowić i poznać ciekawych ludzi. Jednak przez ten rok czasu zyskałam paru przyjaciół. Tworzyliśmy tzw. "paczkę". Należeli do niej: Molly, Nicole, Josh no i oczywiście ja [T.I]. Rozumieliśmy się jak nikt, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu i  nigdy nam się nie nudziło.  A więc wszystko zaczęło się pewnego piątkowego popołudnia. Wracałam ze szkoły ze znajomymi i wpadliśmy na pomysł aby umówić się  na wieczór. Postanowiliśmy, że spotkamy się o 18 przy Mcdonaldzie, pójdziemy do kina, a później na kręgle.Po uzgodnieniu wieczora, doszliśmy do mojego miejsca zamieszkania. Pożegnałam się ze znajomymi i z uśmiechem na twarzy weszłam do domu. Przywitałam się z mamą, która oznajmiła mi, że  wyjeżdża na weekend, ponieważ ma delegacje. Ucieszyłam się, bo to oznaczało, że będę miała dom do swojej dyspozycji. Parę minut później mama odjechała, a ja poszłam się wykąpać. Po długim prysznicu ubrałam się, lekko umalowałam i spięłam włosy w kok. Była już 17:35, więc wyszłam z domu. O 18 czekałam na moją paczkę w uzgodnionym wcześniej miejscu. Gdy się pojawili, weszliśmy do Mc-a i zamówiliśmy sobie coś do jedzenia. Po wyżerce jaką sobie urządziliśmy udaliśmy się do kina. Oglądając horror śmialiśmy się i żartowaliśmy w najbardziej strasznych chwilach, oczywiście innym widzą to przeszkadzało i co chwila ktoś zwracał nam uwagę. Po skończonym seansie humor nadal nam dopisywał. Idąc na kręgle  śmialiśmy się jak nigdy, a przechodnie patrzyli na nas, jak na idiotów. Gdy dotarliśmy na kręgielnie, wypożyczyliśmy buty i zaczęliśmy grę. Obok nas grało trzech przystojniaków, jeden z nich ciągle na mnie zerkał i się uśmiechał. Był przystojny, więc odwzajemniłam uśmiech. Po chwili, podeszli do nas i przedstawili się:
-Cześć, ja jestem Justin- powiedział przystojniak z boskim uśmiechem- a to jest Jack, Tom, - dodał.
-No cześć- powiedziała Nicole- To jest [T.I], Molly i Josh, a ja Niki. Co was do nas sprowadza?
-Miło nam was poznać, możemy przyłączyć się do gry?- spytał Justin
-Jasne!- odpowiedziała z ekscytacją Nicole. Spojrzałam na nią i się zaśmiałam. Podzieliliśmy się na dwie grupy. W jednej byłam ja, Josh,Justin, a w przeciwnej Molly,Niki,Jack, Tom. Mojej drużynie szło dobrze, aż nadeszła moja kolej:
- Nie bądźcie źli jeśli mi nie wyjdzie, bo ja nie umiem dobrze grać- spojrzałam z litością w oczach na moja grupę. Odwróciłam się, wzięłam kule i rzuciłam. Wszystkie kręgle spadły, a ja z radości skoczyłam Justinowi na ręce. Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Oj, przepraszam. Głupio wyszło- puściłam "buraka" i zeszłam mu z rąk.
-Nic się nie stało, nawet mi się podobało.
-Hahaha idiota- szturchłam go w ramię.
-Ała! To bolało.- powiedział z ironią w głosie.Uśmiechnęłam się i podeszłam do Josha. Po ponad godzinnej grze, postanowiliśmy się rozejść. Nasza paczka pożegnała się z chłopakami. Już odchodziliśmy, gdy ktoś chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się i ujrzałam Justina.
-[T.I] bo wiesz.... ja.... chciałbym.... czy masz może jakieś plany na jutro?
-Nie mam, a jeśli chodzi o to, to umówię się z chęcią.
-Naprawdę? Ciesze się. To dasz mi swój numer?
-Jasne- i podyktowałam mu ciąg cyfr.
-Do zobaczenia- uśmiechnął się Justin
-Pa.
Po powrocie do domu wzięłam szybki prysznic i włączyłam sobie jakąś komedie. Sama nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się rano i spojrzałam na telefon. Jedna nie przeczytana wiadomość. Była ona od Justina, napisał: "Cześć ;p mam nadzieje, że mnie nie pamiętasz ;) To o której mam po ciebie wpaść?
Odpisałam mu: "Jasne jak mogła bym zapomnieć Justina Biebera hahaha. A wpaść możesz wieczorem ;)"
-" Hahaha a ja już myślałem, że mnie nie znasz xD. Może być o 18?"
-"Haha może być ;p"
-"Podałabyś mi swój adres? :)"
-"Sezamkowa streat 69. A tak wgl to gdzie mnie zabierzesz? "
-"Niespodzianka ;) Ja kończe bo mam trening xx"
-"Do zobaczenia x"
Była 13 więc miałam dużo czasu, wzięłam prysznic i zadzwoniłam po Molly, aby przyszła pomóc wybrać mi ubranie na dzisiejszy wieczór. Gdy przyszła, stwierdziłyśmy, że ubiore się w to http://www.faslook.pl/collection/-4873/ . Po ponad godzinnej przymiarce zgłodniałyśmy, więc zamówiłyśmy pizze. Gdy jedzenie przyjechało, Molly otworzyła drzwi i naszym oczom ukazał się przystojny dostawca. Nagle moja przyjaciółka powiedziała:
-Gdybym nie miała chłopaka, to bym się na ciebie rzuciła kochanie- Spojrzałam na nią z niedowierzaniem, a ona na to:
-Chyba nie powiedziałam tego na głos?- wzięła pizze i ze spuszczonym wzrokiem odeszła.
-Przepraszam za nią.- powiedziałam do dostawcy.
-Nic się nie stało-  odpowiedział powstrzymując się od śmiechu.
Po zjedzeniu pizzy Molly się pożegnała i poszła do domu. Była już 17, więc zaczęłam się przygotowywać. Ubrałam się i wyprostowałam włosy. Zrobiłam lekki makijaż i byłam już gotowa. Miałam jeszcze pare dziesiąt minut do przyjazdu Justin, więc włączyłam sobie telewizor. Po 20 minutach, zadzwonił dzwonek do moich  drzwi. Gdy otworzyłam drzwi, chłopak zjechał mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
-Cudnie wyglądasz
-Dziękuje, gdzie idziemy?- uśmiechnęłam się.
-Niespodzianka- uśmiechnął się złowieszczo
Wsiedliśmy do samochodu. Przez cała drogę żartowaliśmy. Po 15 minutach dotarliśmy na miejsce. Moim oczom ukazała się stara rudera. Justin powiedział, że to stara szkoła muzyczna. Weszliśmy do niej i chłopak zaprowadził mnie na dach budynku. Tam czekał na mnie pięknie udekorowany stół ze świeczkami i jedzeniem.Byłam zachwycona. Do tego te gwiazdy na niebie i wspaniałe widoki.
-Justin tu jest cudnie... Wow brak mi słów. Widzę, że się postarałeś.
-Ciesze się, że ci się podoba.
Usiedliśmy na kocu i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Po dłuższym czasie Justin wziął moją rękę i powiedział, że chce mi coś pokazać. Zaprowadził  mnie do pomieszczenia, gdzie stał stary fortepian. Usiadł na krześle i zaczął grać. Ta muzyka była niesamowita. Miałam łzy w oczach. Wtedy Justin podszedł do mnie, chwycił mnie w talii i wpił się w moje usta.Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Po pocałunku chłopak mnie przytulił i chwycił moją dłoń. Tak skończyła się moja randka z Justinem. Po odwiezieniu mnie do domu spytał:
-[T.I] wiem, że znamy się krótko, ale ja się w tobie zakochałem i czy nie chciałabyś być moją dziewczyną?
Wtedy przytuliłam go i pocałowałam. Po wejściu do domu nadal  miałam motylki z brzuchu i nie mogłam zasnąć. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi....
__________________________________________
Mam nadzieje, że się podobał. Piszcie w komentarzach czy pisać drugą część.

2 komentarze: